.
książki; lektury; strefa dobrostanuOdkąd pamiętam lubiłam czytać, z lubością zanurzałam się w tajemnych przestworzach umysłów innych ludzi. Uwielbiałam podążać za ich koncepcjami, wyobrażeniami bądź prawdziwymi historiami. Kraina książek to miejsce, w którym przeważnie znajdowałam to, czego szukałam: czasem to była przygoda, czasem po prostu relaks, ale najczęściej nauka i rozwój. A tym co wskazywało na zaspokojenie tych potrzeb było zazwyczaj głębokie poruszenie, zatrzymanie, refleksja lub/i poczucie głębokiego odprężenia i zrozumienia.

Nastolatka

W czasach szkolnych na nasz repertuar czytelniczy składają się zwykle lektury obowiązkowe. Mnie jednak bardziej zachwyciły książki autorstwa Marii Łopatkowej (twórczyni Pedagogiki Serca) oraz Janusza Korczaka (uważanego za pierwszego rzecznika praw dziecka). Po lekturze książek „Prawo dziecka do szacunku”, „Jak kochać dziecko”, „Którędy do ludzi”, „Samotność dziecka”, byłam wręcz mocno wstrząśnięta, że dziecko może być w centrum uwagi dorosłego oraz że może być przez niego traktowane z szacunkiem. A także, że istnieją dorośli, którzy potrafią być pełnymi zrozumienia, empatii, cierpliwości i mądrości ludźmi. Jak pisał Korczak „nie ma dzieci, są ludzie”, a Łopatkowa – „bez miłości nie ma wychowania – jest tresura”.
To wtedy w moim sercu zrodziła się nadzieja. Nadzieja na to, że jest gdzieś alternatywny, równoległy świat do tego, w którym „dzieci i ryby głosu nie mają”.

Studentka

Lata mijały, a ja czytałam wszystko co wpadało mi w ręce i choć trochę zbliżało do zrozumienia psychiki człowieka i tego, co kieruje jego wyborami i zachowaniami.  Z tego okresu znowu najbardziej pamiętam książkę dotyczącą relacji dorosły – dziecko, pt. „Wychowanie bez porażek” Thomasa Gordona. Znowu pojawia się koncepcja, która uwzględnia dziecko jako równoprawnego partnera dialogu. To tu poznaję też metodę rozwiązywania konfliktów, w której obie strony są wygrane. Po lekturze tej książki powstała we mnie wizja i marzenie o tym, jakim rodzicem pragnę być dla moich dzieci.

Matka

Niedługo potem mogłam moje wyobrażenie o byciu rodzicem idealnym skonfrontować z rzeczywistością… Okazało się, że to, czego nauczyłam się w rodzinnym domu poprzez zwykłą obserwację rodziców, dominuje nad koncepcjami książkowymi. Nawet, gdy świadomie unikałam zachowań, które mi się nie podobają, to i tak w trudnych chwilach reagowałam w niechciany sposób, a moje pragnienie trwałej zmiany rosło z roku na rok. Równolegle nasilało się poczucie bezradności i bezsilności. Wciąż w swoim mniemaniu nie byłam wystarczająco dobrym rodzicem. Takim dorosłym, który potrafi być dobrym przewodnikiem po świecie nieznanym i niezrozumiałym jeszcze dla dziecka.

„Porozumienie bez Przemocy”

Wtedy sięgnęłam po kolejną książkę, właśnie tę, która zmieniła moje życie „Porozumienie bez Przemocy. O języku serca” Marshalla Rosenberga. Znów „spotkałam” człowieka, który zadaje sobie trud zrozumienia, czym kierują się ludzie mówiąc to, co mówią i robiąc to, co robią. Większość tej lektury przepłakałam. Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że rzęsisty i niepohamowany płacz nie przychodzi mi z trudem, lecz wtedy nawet ja sama byłam zdziwiona swoją reakcją. Nie za bardzo potrafiłam zrozumieć, co tak bardzo mnie poruszyło, co jest tak ważnego w tym podejściu, co wstrząsa mną tak dogłębnie.
Teraz już wiem, że książka ta mówi o wartościach, którymi pragnę się kierować w moim życiu. O szacunku, autentyczności, życzliwości, dbałości o innych z jednoczesną troską o siebie. Potrzebowałam nowych kompetencji by umieć o to wszystko świadomie dbać. I ta książka dała mi odpowiedź na pytanie jak to zrobić. To jednak znów tylko teoria, a ja do zmiany potrzebowałam praktyki. Praktyki, którą zdobyłam dopiero na warsztatach o porozumieniu.

Książki rozpalają w nas marzenia, rozpalają nasze pragnienia. Często są iskrą do działania, do zmiany naszego życia na lepsze, pełniejsze, bardziej satysfakcjonujące. Mogą być i często są dla mnie taką inspiracją, lecz wciąż najcenniejszy wydaje mi się kontakt z żywym człowiekiem. To jego gest, spojrzenie, słowo potrafi sprawić, że jestem bogatsza, pełniejsza, a moje życie nabiera więcej sensu i znaczenia.
Jeśli masz ochotę podzielić się listą książek, które zmieniły Twoje życie, lub innych sposobów na życie pełnią życia, pisz tu, w Strefie Dobrostanu. Chętnie przeczytam o Tobie, o tym co dla Ciebie ważne, czym kierujesz się w życiu. Zapraszam do kontaktu.

Follow Agnieszka Bogutyn- Szymańska:

Pasjonatka dobrych relacji międzyludzkich oraz dochodzenia do porozumienia bez przemocy.